->
 



 Aktualności


 Autobiografia


 Powieści


 Poezje


 Filmy


 Seippowie


 Humidor


 Wywiad


 Kontakt






      Co niedzielę przeglądam do herbaty „English Breakfast” zaległą prasę. Zawsze kilka artykułów zwraca moją uwagę co oznacza, że wybrane zdania czytam głośno, dyskutujemy je z domownikami oraz – mailowo – z gronem przyjaciół i rodziną posiadającą własne gospodarstwa domowe. Dzisiaj też nie było inaczej, jednak powiązanie pewnych tematów w polsko – europejski węzeł spowodowało, że chciałbym i Państwu poddać je pod rozwagę.

      Pierwszy intrygujący artykuł opowiadał o przyroście naturalnym zwanym dzisiaj w Polsce dzietnością, drugi o tym, że kompetentnie kupiony nowy samochód może stać się inwestycją a nie ruskim bankiem. Obydwa dotyczyły pieniędzy, więc nie dało się ich rozważać osobno.

      Otóż proszę sobie wyobrazić, że jak Polska długa i szeroka pracownicy ustawiają się w kolejce do swoich szefów prosząc o… obniżkę pensji. Dyrektorski szok, który przetoczył się przez przedsiębiorstwa dotarł aż do Krajowej Izby Gospodarczej, gdzie eksperci gorączkowo szukali odpowiedzi na tę zagadkę. Okazało się, że chodzi o program wyborczy „Rodzina 500+”. Rządowa ustawa przewiduje, iż 500 zł dostaniemy na każde drugie i kolejne dziecko. Ale możemy też na pierwsze pod warunkiem, że dochody na członka rodziny nie przekroczą 800 zł netto na osobę.

      – Pracownicy potrafią liczyć. Jeżeli przekraczają wymagany limit, to proszą o obniżkę pensji aby dostawać 500 zł również na pierwsze dziecko. Dzięki temu, nawet po obniżce, będą mieli co miesiąc w kieszeni więcej pieniędzy – tłumaczy Andrzej Arendarski, szef Krajowej Izby Gospodarczej.

      Boże, czyż to nie piękne? Może wreszcie niedowiarkowie docenią wynalazców Dobrej Zmiany. Ba, najwięksi teoretycy socjalizmu powinni się zarumienić ze wstydu z powodu swoich czerwonych flag i krwiożerczych haseł. Wystarczył jeden fortel, a w polskich fabrykach i zakładach pracy robotnicy przynoszą dyrektorom małe puszyste króliczki, a ci ze wzruszeniem wypuszczają na hale kolorowe motylki. Nie tylko będzie – już jest przepięknie.

      Z zainteresowaniem przeczytałem więc następny artykuł na temat radości z wpadających nagle do kieszeni niespodziewanych pieniędzy. Wprawdzie dotyczył Wielkiej Brytanii, ale w Polsce też wiemy, jak szybko tracą na wartości samochody. I te nowe – sam wyjazd z salonu powoduje spadek ceny o kilkanaście tysięcy złotych – i używane. A jednak nie zawsze.

      Dwa lata temu Mercedes zakończył produkcję modelu SLS. Kosztował w Wielkiej Brytanii milion złotych, ale kto nie chciał czekać w kolejce miesiącami na nowy mógł kupić używany już za połowę tych pieniędzy. Potem cieszyć się nim dwa lata, przejechać 20 000 kilometrów i dzisiaj przy sprzedaży dowiedzieć się że… popyt na SLS-y jest tak wielki, że pięcioletni samochód jest wart co najmniej 100 tysięcy złotych więcej niż zapłaciłeś dwa lata temu!

      Jeszcze bardziej promienna niespodzianka czeka właścicieli Ferrari 488. Dwuletnia kolejka za nówką sprawia, że twoja używana ferka kupiona rok temu jest dzisiaj warta co najmniej 200 tysięcy złotych więcej! Czyż świat nie jest piękny?

      Widać więc czarno na białym, że doganiamy Wielką Brytanię, ale zanim Dobra Zmiana się ukorzeni niecierpliwi Polacy będą wciąż tam wyjeżdżać. Przez 8 lat zmuszano ich do opuszczania ojczyzny więc teraz sam program „Rodzina 500+” może nie wystarczyć do nawrócenia. Lecz zobaczycie – jeszcze tylko obniżenie wieku emerytalnego, obrona Polski przed wprowadzeniem waluty euro, rozwój budownictwa mieszkaniowego dla uboższych, zlikwidowanie gimnazjów, repolonizowanie banków, cofnięcie ustawy o 6-latkach, podniesienie rent i emerytur, reaktywacja stoczni szczecińskiej, pomoc kopalniom i brak zgody na ich zamykanie, wycofanie Polski z ustaleń pakietu klimatycznego, a przede wszystkim zlikwidowanie 8%-owego podatku VAT na ubranka dla dzieci – a nikt przy zdrowych zmysłach nie wyjedzie z tak pięknego kraju.

      A na załączonych zdjęciach widać, że jeżeli rodzice sześcioraczków otrzymując 500 złotych miesięcznie na każde dziecko będą je oszczędzać zamiast przepuszczać na kaszki i pieluchy, to po 20 latach spokojnie stać ich będzie na Ferrari. I to jest dopiero wartość Dobrej Zmiany!



 Powrót do góry



Uważaj, gdy ścigasz diabła.   Bo możesz znaleźć go w sobie.