->
 



 Aktualności


 Autobiografia


 Powieści


 Poezje


 Filmy


 Seippowie


 Humidor


 Wywiad


 Kontakt





Święto 3 króli, 2015

II. Poeta przeklinający nie znaczy od razu przeklęty


      Jadwiga sobie smacznie pochrapuje, a ja po wypiciu piwka o 6 rano stoję z latarką – co by jej nie budzić – przed półkami bibliotecznymi i wyłapuję nazwiska poetów, którzy już nie żyją. I nie chodzi o Słowackiego, tylko o takich, z którymi albo się w życiu minąłem, albo przynajmniej ich czytałem w pismach literackich. No i kupiłem. Część z nich była o pokolenie starsza, ale taki jest system – mało komu przyjdzie do głowy, że (gdyby żyli) Jim Morrison miałby dzisiaj 71 lat, a Jimi Hendrix 72. Pewnie głosowaliby na PiS.
      Dokładność tych liczb zdradza, że zdążyłem zajrzeć do wikipedii, bo taki to już poranek – patrząc na okładki książek przypominałem sobie: ten chyba skoczył z mostu, ten się zapił, ten chyba przedawkował – w dobie internetu po co „chybać”? Podkurwiłem się odrobinkę, kiedy zauważyłem, że moich pijaków wrzucono do kategorii „poetów wyklętych”.
      – Co się stało?
      – Wyobraź sobie, że ktoś podkradł Verlainowi termin „poeci wyklęci” i każdego, kto się zaćpał rzygami lub wypadł z okna po pijaku teraz stawia na kompromitujący jego życiorys piedestał.
      – Nawet mi nie mów. Zawsze uważałam, że to jest żałosne i jeszcze w liceum udowadniałam, że takimi głupimi nazwami chcą ich obłaskawić; zniechęcić nas, żeby nastolatki nie fascynowały się alkoholikami. Poeci wyklęci? E tam, lektury.
      Jak go zwał tak zwał: Iredyński zapił się na śmierć mając 46 lat, Stachura powiesił się nie dożywszy 42, Hłasko popierdolił tabletki z wódą w wieku 35 lat. Czyli sam fakt, że jak ja miałem 35 lat i leżałem w łazience na podłodze rzygając krwią, a Michele płakała siedząc na wannie, bo nie pozwalałem jej wzywać pogotowia – nie wprowadzi mnie do panteonu „poetów wyklętych” bo piję do dzisiaj. Wprawdzie mam „niewielkie problemy” z oddychaniem od czasu do czasu –
      [„Alkoholicy są grupą zwiększonego ryzyka zapadalności na bezdech senny. Duża dawka alkoholu wypita wieczorem prowadzi do zwężenia górnych dróg oddechowych powodując epizody bezdechu nawet u osób, u których zazwyczaj nie występują symptomy omawianego zaburzenia. Działanie alkoholu powoduje wydłużenie czasu trwania epizodów bezdechu, które stają się przyczyną nagłej śmierci”.]
      [człowiek przeczyta coś takiego i potem boi się pójść spać…]
      – ale dożyłem 59 lat więc nie mam szans stać się „obiektem kultu”. Zresztą, co to znaczy? Dla ilu osób dzisiaj tak naprawdę są obiektem kultu:
      Rafał Wojaczek – nałykał się valium z wódą w wieku 25 lat
      Andrzej Babiński – wypiwszy, skoczył z mostu w Poznaniu mając 46 lat
      Józef Gielo * – 47, zapił się
      Witek Beliński („Belwit”) * – 47, zapił się
      Leszek Dzedzej * – 52, zapił się
      Jan Rybowicz * – 41, zapił się
      Gwiazdki oznaczają, że zdążyłem się z nimi napić. Janka Rybowicza znałem 12 godzin, z tego połowę przepiliśmy w knajpie, a połowę spędziliśmy w osobnych celach opolskiej izby wytrzeźwień – był awanturny. Rano odprowadził mnie na dworzec. Na pamiątkę została mi książeczka z autografem.
      Jadwiga podpowiada mi jeszcze Milczewskiego-Bruno – faktycznie, utopił się po pijaku mając 39 lat. I to jest moja jedyna nadzieja – 20-letnia dzisiaj studentka literatury może poniesie kaganek oświaty i ocali nas od zapomnienia. W końcu dla siebie znalazła obiekt kultu, chociaż czasem wypada z roli i woła: „tylko mi nie umieraj!”.
      Ja wiem, że gram bohatera, bo dzisiaj leży obok mnie w łóżeczku. Ale jutro odleci w przestworza, a ja zostanę sam na sam z duchami poetów „niepomny na przestrogi podobnych do siebie – że nie wolno, że to zbyt głęboko, że poezja to zazdrosna matka, która srogo karze każde nieposłuszeństwo i grozi szkieletem palca, jak śmierć, gdy przychodzi znienacka po swoje dziecko”.

IV. Nieuniknione

      Jadwiga poleciała, a ja postawiłem na stole pół litra i włączyłem „Crash” Cronenberga, bo to jeden z jej ulubionych filmów, a ja od miesięcy mówiłem: „później, kiedy indziej, przyjdzie moment”. Film o wariatach i jebaniu, ale rzeczywiście genialny – Jadwiga nienawidzi łatwizny. Aktorzy Deborah Kara Unger i James Spader prezentują klasę, przy której komunał: „mamy w Polsce świetnych aktorów, tylko nie piszą dla nich scenariuszy” brzmi jak „Ferrari to przecież to samo co Fiat”.
      Jest coś wabiącego w tym samotnym piciu – nawet znalazłem na to słowo: nieuniknione.
      No bo jeżeli Jadwiga spędziła ostatnią noc we łzach pomagając mi oddychać, a ja po jej wyjeździe kupuję 2 x 0,7 (czysta+whisky, ot, fantazje) to jak inaczej to nazwać. Wcale nie chcę umierać – mam do kochania 20-latkę, do cholery! – ale piję, piję, piję. Nie da się tego zatrzymać.
      „(…) całe życie udowadniał, że to nie on, to nie Jasiek pije na umór, że to tylko jego bezradność leży na zaplutej podłodze knajpy, a on ma się dobrze. 21 października 1990 roku Jana Rybowicza, już nieżywego, zabrali rodzice do swojego domu, a na odrapanym taborecie pozostał niezjedzony obiad”.
      To nie ja, to tylko moje fascynacje.

      Jest cicho. Świeci słońce.       Wiatr usnął.
      I ani jednej myśli w głowie!
      Ani jednej myśli w głowie.
      Ani jednej troski w sercu.
      Ani jednej drzazgi w mózgu.
      Wieczność!
            [Jan Rybowicz]

      Piękne. Może rzeczywiście trzeba umierać młodo, żeby tak to przedtem odczuć. Mnie wszystko tak strasznie boli – krzyż, serce, brzuch, kolana, oddychanie, a nawet łokieć (!), że nie mam prawa konkurować z młodymi straceńcami. Pozostaje ostatnia walka o wizerunek: zapił się, a nie „umarł tragicznie”, „zmarł na niewydolność serca”, płuc, hemoroidy czy sraczkę. Nie po to poeci się męczą na tym świecie, żeby nam to odbierać.

      czystą chusteczką
      wytrzeć duszę
      jak nos
      wysmarkać
      wyrzucić
      i zapomnieć
      przepić piwem
      napisać wiersz
      zażartować intelektualnie
      zjeść coś
      wysrać się
      i zapomnieć
      wziąć prysznic
      trochę seksu
      tak zwany ostatni papieros
      jeszcze pożegnalna linijka
      ..........................................
      i zapomnieć

      [A to już ja, prawie 40 lat temu]



 Powrót do góry



Uważaj, gdy ścigasz diabła.   Bo możesz znaleźć go w sobie.